Serwis negatywny. Krytyka tego co brzydkie, głupie i wredne. Wskazówki co robić, by było Ci lepiej.
poniedziałek, 30 stycznia 2006
Marudzenie o Katowicach
Nie wściekajcie się, gdy chcę pomarudzić o tym całym szumie medialnym. Fakt. Największa tragedia "tego typu" od lat. Spektakularna tragedia. Dużo ofiar. W jednym miejscu...

Ale ludzie... Opamiętajcie się choć trochę. Statystyki policyjne przerażają. "Szokującą ilość ofiar" osiągniemy w ciągu jednego, bądź dwóch weekendów na polskich drogach. Tak jest. Trup na polskiej drodze ściele się gęsto, znacznie gęściej niż w Katowicach. Ciekawe, że media nie przejmują się ofiarami wypadków samochodowych. Czy to, że czyjaś matka czy córka zginęła w odosobnionym wypadku czyni tą śmierć mniej tragiczną? Chyba nie? No ale z jakiegoś powodu nie będzie żałoby w Zakopanem na skoczni, nie będzie żałoby narodowej ogłaszanej przez Kaczyńskiego.

W środę żałoba się skończy, przyjdzie weekend i kilkadziesiąt dzieci zostanie osieroconych bo rodzice zginą pod kołami tira czy kolejki. W TVN24 o tym Wam nie powiedzą. Niesprawiedliwe.
sobota, 28 stycznia 2006
Chiński eksport ludzi
W Chinach można mieć jedno dziecko. Za kolejne będzie kara. Tak walczy się z przeludnieniem. Zgodnie z tradycją pierworodnego syna i praktyczną potrzebą opiekuna na starość, rodziny chcą chłopców, nie dziewczynki.

Pierwszą konsekwencją jest masowe porzucanie narodzonych dziewczynek. A także masowe zjawisko aborcji. Sądzę, że tak bardzo masowe, że polski problemik aborcji wydaje się być mikry.

Dalszą konsekwencją jest eksport dziewczynek chińskich do aborcji zagranicznej. Niestety eksport kuleje, bowiem koszty adopcji jednej małej gówniary wynoszą około 18.000 dolarów! Dużo!

Jeszcze dalszą konsekwencją będzie to, że za 5-10 lat będzie o 15 milionów więcej facetów, a za 20-30 lat, 40 milionów więcej facetów niż kobiet. Gdzie ci panowie znajdą swoje wybranki? W domu publicznym? Raczej nie. Może w innych krajach? No i mamy eksport Chińczyków w wieku rozrodczym. Bójcie się panowie. Przyjdą i zabiorą wam baby.
środa, 25 stycznia 2006
Budżet mamy
"...Prorocze okazały się słowa premiera Marcinkiewicza, że "opozycja wręcz gwałtem chce uchwalić budżet". LPR, PSL i Samoobrona, wystraszone wizją wcześniejszych wyborów, głosowały wczoraj jak jeden mąż za rządową wersją budżetu..." - gazeta.pl
Czy to z lenistwa, czy to z braku czasu, nie interesowało mnie to zupełnie. Byłem pewien, że nikt nie jest AŻ TAK głupi by porywać się na nowe wybory. To już nie czasy staropolskich szlachciurów. Dziś politycy występują w teatrze politycznych obietnic, tańczą, deklamują kłamstwa i zapewniają o realności nierealnego. Nie ważne czy występują pod szyldem obywatelskich platformersów czy szczekających pisów. Koniec końców konsekwencje będą takie same - jakoś to będzie.

Jeżeli będą jakieś różnice, to tylko kosmetyczne. Ktoś inaczej zorganizuje małżeństwo, albo zakaże jakiejś formy aborcji. A ludzie i tak będą robić swoje bo rzeczywistość nie tkwi w ustalanych przez Sejm zasadach, ale w nieudolności wprowadzenia w życie czegokolwiek, co w Sejmie zostanie zaplanowane.
poniedziałek, 23 stycznia 2006
Minus 45 stopni
"...W sobotę w Warszawie temperatura ma spaść w dzień nawet do minus 30 stopni..." - gazeta.pl
Zimna pogoda nie powstrzyma tak łatwo polskiego pijaka. Dalej stoją pod zamarzniętą budką z piwem, plują grudkami lodu, sikają soplami lodu. Według nieoficjalnych danych policji, tej zimy zamarzły w Polsce 144 osóby. A zamarznie więcej. Oby wszyscy zamarznięci byli pijakami. To wtedy będzie naturalny program przeciwdziałania alkoholizmowi.
czwartek, 19 stycznia 2006
Wojna polsko-niemiecka
Pani senator tłumaczy tak: - Walka z Niemcami nadal trwa i problem jest aktualny. Teraz już należałoby napisać 1939-2006. Celowo wybraliśmy plakat, aby zagrać na uczuciach i dać ludziom materiał do myślenia. Miało być mocno, ponieważ Niemcy też nas nie oszczędzają - tłumaczy pani senator PiS dla gazeta.pl
Pani działa w Powiernictwie Polskim, polskim odpowiedniku dla z lekka antypolskich: Powiernictwa Pruskiego i Związku Wypędzonych. Działalność heppeningowa pani i jej kolegów ma stworzyć atrakcyjny dla mas, narodowy szum medialny. Wcale się nie dziwię, to atrakcyjna forma porywania tłumu do polityki. No bo jakże inaczej. Chyba od zawsze było tak, że:
- biedotę można było porwać do polityki komunizmem obiecującym lepsze życie,
- biedotę można było porwać do polityki nacjonalizmem obiecującym ukochaną wspólnotę pod wspólną obywatelską flagą.

W Ameryce skutecznie lansują obywatelski nacjonalizm, stawiając wszędzie flagi i tłucząc po głowie imigrantów u siebie i Arabów gdziekolwiek, w Niemczech i Francji skutecznie lansują socjalizm... no a co my mamy zrobić?

Powiecie, a my zrobimy liberalny DOBROBYT jak w Norwegii, albo w Holandii, albo Szwajcarii. A ja powiem, stuknijcie się w głowę. Tu przez setki lat nie będzie dobrobytu. Nie przez niewiarę ale przez to że my po prostu jesteśmy cholernie biedni i nikt nam kasy nie da.
wtorek, 17 stycznia 2006
www.ameryka.be
Przez rok będę mógł korzystać z adresu "ameryka.be". Jeżeli podajecie adres do mojej strony, podajcie stary, nadal dostępny adres OCEAN.BLOX.PL
4 miliony zł za poradę
"...Znana firma konsultingowa McKinsey & Company chce doradzać polskim miastom. Jak ściągnąć inwestorów? Jak walczyć z bezrobociem? Porady sporo kosztują. Na razie McKinseya zatrudniła Łódź, myśli o tym Rzeszów..." - gazeta.pl
W Niemczech tak doradzali, że przypisano im (nie wiem na jakich podstawach) całą zasługę za stworzone w niektórych miastach nowe miejsca pracy. Mi wydaje się, że w tych niemieckich aglomeracjach miejsca pracy i tak by powstały, nawet gdyby jakiś konsultant nie doradzał - co robić.

Ale mnie to wkurza. W zasadzie jedyne co mnie uspokaja, to fakt, że Łódź zapłaciła tylko 1 milion z tych 4 milionów. Trzy miliony dała UE.
poniedziałek, 16 stycznia 2006
Bicie piany
"...Republikański senator Arlen Specter powiedział w stacji telewizyjnej ABC, że gdyby Kongres USA zdecydował, iż prezydent George W. Bush złamał prawo zezwalając na program podsłuchów telefonicznych, należałoby rozważyć zastosowanie wobec niego procedury impeachmentu..." - gazeta.pl
Bez obaw, republikański Kongres nie tknie swojego prezydenta, bowiem amerykańska polityka to twarda gra ekonomiczno-polityczna, a nie ideologiczno-polityczna. Nawet wówczas, gdyby Republikanin senator sprzeciwił się ideologicznie Republikaninowi prezydentowi, to ich wspólne republikańskie ekonomiczne interesy nie pozwoliłyby podnieść dłoni na kochanych republikańskich przyjaciół. Feeee.
niedziela, 15 stycznia 2006
Ali zniknął
"...Mehmet Ali Agca, który postrzelił papieża w 1981 roku, po wyjściu przedwczoraj z tureckiego więzienia jakby zapadł się pod ziemię..." - gazeta.pl
Czyżby uciekł, a może ktoś go uciszył? Ktoś z byłych wywiadów wschodnich, obawiający się skandalu, który mógł wyniknąć z informacji o tym kto inspirował Ali'ego do jego zamachu?

Ciekawe czy Ali już wącha kwiatki od dołu.
czwartek, 12 stycznia 2006
Niedoszły zabójca papieża na wolności
"...Mehmet Ali Agca, który blisko 25 lat temu próbował zabić Jana Pawła II, wyszedł na wolność. Odbywał karę pozbawienia wolności w więzieniu w Stambule...." - gazeta.pl
Niektóre głowy się zagotowały. Ali Agca jest przyjmowany w Turcji jak jakiś bohater narodowy. Dziennikarze, tłumy, fani (?!). Artykuł gazety jest poprawny politycznie i nie oddaje pełnej prawdy o tym co się tam teraz dzieje.
9 lat strajku
"...To był najdłuższy strajk nowoczesnej Europy - dziewięć lat rosyjska załoga okupowała swój statek stojący w Gdyni. Chcieli odzyskać zaległe pensje od armatora. Nie udało się..." - gazeta.pl
Sytuacja możliwa chyba tylko w Rosji. Nie wiem, czy sytuacja - czy już historia możliwa tylko w Rosji. Absurdalność zjawiska nie pozwala nawet na sformułowanie gramatycznie poprawnego opisu. Jeżeli ktoś 9 lat melinuje na statku wartym miliony, nie robi nic, zużywa powietrze i zajmuje miejsce w porcie, to co ja mam powiedzieć? Ech, tak w ogóle to nie dzieje się w Rosji tylko w Polsce. Zobaczcie, wystarczyło kilku Rosjan na jednym statku i już wraca nastrój z filmu "Miś".
wtorek, 10 stycznia 2006
Skurczybyki :-)
"...Mężczyźni dzwonili do komisariatów i komend powiatowych w różnych miastach, podając się za funkcjonariuszy z najbliższej komendy wojewódzkiej. Hasło "komenda wojewódzka" usypiało policyjną czujność. Funkcjonariusze nabierali się na bajkę, że koledzy z komendy wojewódzkiej rozpracowują właśnie groźną szajkę złodziei samochodów i pilnie potrzebują danych o ostatnich kradzieżach aut w tym rejonie. Policjanci w ogóle nie sprawdzali, kto dzwoni, i podawali wszystkie informacje: markę kradzionego auta, datę kradzieży, nazwisko i adres właściciela. Trzeba było już tylko zadzwonić do informacji telefonicznej, a potem do okradzionego z żądaniem okupu..." - gazeta.pl
Szok nr 1 - oszuści wyłudzili w ten sposób 1,5 mln złotych - tak wiele osób bez mrugnięcia okiem płaci. Szok nr 2 - to tak brutalnie, okrutnie, żenująco prostackie metody. I jakie skutczne. Taki "tupet sięgający zenitu" w Polsce zadziała wszędzie.

Szczęśliwie dla policjantów, oszuści nie byli tak strasznie cwani. Wynajeli lokal w Trójmieście, stamtąd dzwonili jak rozumiem stacjonarnym telefonem. Czasem tylko używali komórek na kartę. A kart sim po wykorzystaniu nie niszczyli. Co by było, gdyby mieli pod dostatkiem kart sim prepaid za 5-10 zł, które wykorzystywaliby jednorazowo? Co by było, gdyby mieli kradzione, trudne do zidentyfikowania telefony komórkowe, którę włączaliby tylko na czas rozmowy, przeprowadzanej za każdym razem z innego miejsca?
poniedziałek, 09 stycznia 2006
Arnold zderzył się z ciężarówką
"...Gubernator Kalifornii, Arnold Schwarzenegger uległ wypadkowi na motocyklu i lekarze musieli założyć mu 15 szwów na twarzy, gubernator tego amerykańskiego stanu ze swym dwunastoletnim synem przejażdżkę wokół domu motocyklem Harley Davidson. Nagle na ulicę w rejonie rezydencji gubernatora wjechał tyłem samochód. Niemożliwe było uniknięcie kolizji...." - gazeta.pl
Jak ktoś zauważył w komentarzach, T-1000 nie próżnował. Dziś w telewizorni najbardziej przaśny z filmów akcji Arnolda - kultowy COMMANDO! Po uprowadzeniu rodziny Arnolda przez złych ludzi, Arnold nie dzwoni na policję. Arnold uzbraja się po zęby i idzie zabić wszystkich złych ludzi.

Obejrzyjcie sobie, kto rządzi w tej gigantycznej, bogatej, pełnej imigrantów, no i bardzo trudnej do uporządkowania Kaliforni.
13:18, worldpl , Film
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 stycznia 2006
Dziadek rozwalił pisuar
...Wandalizmu w paryskim muzeum sztuki nowoczesnej dopuścił się 76-letni Francuz z Prowansji, który jak się okazało, już wcześniej sprofanował to samo dzieło. W 1993 roku, kiedy "Fontannę" wystawiono na wystawie w Nimes na południu Francji, nasiusiał do słynnego pisuaru. Podczas przesłuchania przez policję twierdził, że jego środowy atak z młotkiem to akt sztuki performerskiej, który spodobałby się dadaistom należącym do awangardy sztuki w początkach XX wieku... - gazeta.pl
Z początku myślałem, że historia, która zaczyna się od rozwalenia wychodku przez jakiegoś wapniaka, nie jest historią poważną. Ten pisuar to było dzieło sztuki! Jakże się myliłem, przecież to zwierzę o postaci człowieka mogło zniszczyć dorobek kulturalny ludzkości! No, przynajmniej istotną część tego dorobku.

Byłem tak wzburzony, że pogubiłem się w swoich niedzielnych zajęciach... Na szczęście ponowne przemyślenie kosekwencji tego zdarzenia pozwoliło mi na wyciągnięcie odmiennych wniosków. Faktycznie, nie mogę przypisywać standardowych form poznawania sztuki do niestandardowych form tej sztuki. Sztuka niezwykła musi mieć niezwykłą formę jej poznawania. Olbrychski nie zdemolował wystawy. On kreował jedną z takich nowoczesnych form poznawania sztuki.
piątek, 06 stycznia 2006
Szaron jako gołąbek?
"...Premier Ariel Szaron po środowym wylewie walczy o życie w szpitalu w Jerozolimie. Do polityki już nie wróci, a razem z jego odejściem słabną nadzieje na zakończenie konfliktu z Palestyńczykami..." - gazeta.pl
Gazeta przesadza. Szaron zrobił parę kroków dla doprowadzenia do pokoju, ale przecież wszyscy zgodnie stwierdzają, że Szaron dbał głównie o swoich, a nie o możliwość uzyskania pokojowej nagrody Nobla. Jeżeli poczynił kroki by doprowadzić do pokoju - to zrobił to po wielu latach totalnej klęski zaprowadzania porządku brutalną siłą.

Nie można komentować artykułu Gazety. Ciekawe dlaczego. Czyżby jakaś nieuzasadniona obawa?
czwartek, 05 stycznia 2006
Najeżdżamy sobie Iran?
Polski rząd miał zapewnić Amerykanów o pełnym poparciu dla ewentualnego ataku na Iran. Pisze o tym "Rzeczpospolita".
Pojawił się szum medialny. Gazety powołują się na siebie nawzajem. Huczy TVN24. Co się dzieje? Czyżbyśmy naprawdę pragneli wpętać się w kolejną kosztowną wojnę, z której nic pozytywnego dla nas nie wyniknie?

Kiedy wchodziliśmy do Iraku, mamiono nas wizjami niezwykłych korzyści wynikających z poparcia Amerykanów. Potem okazało się, że to tylko puste obietnice. Czy te same argumenty wykorzysta się, by omamić nas ponownie?
środa, 04 stycznia 2006
Rosjanie dogadali się z Ukraińcami
I to nie byle jak się dogadali. Oto gazeta.pl donosi, że zakładają wspólne przedsiębiorstwo gazowe. To co wczoraj było oceniane przez komentatorów jako nacisk polityczny z przyczyn ideologicznych (bo Ukraina na zachód idzie), okazuje się być grą o wielkie pieniądze. Udziały w handlu gazem, narzuty, specjalne przywileje, stanowiska... Gdy nie wiadomo o co chodzi - wiadomo o co chodzi.

Ciekawe czy podobne motywy leżały u podnóża innych wydarzeń historycznych, które rzekomo miały się dziać z przyczyn społeczno-politycznych, a być może działy się z przyczyn ekonomicznych.
wtorek, 03 stycznia 2006
Małysz wycofany z turnieju 4 skoczni
"...W niedzielę przed północą po naradzie w polskim sztabie szkoleniowym zapadła decyzja o wycofaniu Adama Małysza i Marcina Bachledy z dwóch ostatnich konkursów 54. Turnieju Czterech Skoczni...." - gazeta.pl
Ta wiadomość bardzo mnie zmartwiła. Czas zadać sobie pytanie, co dalej. Dotychczas przymykaliśmy oko na kolejne nędzne skoki Małysza, uśmiechaliśmy się w duszy do swojego narodowego pupila i tłumaczyliśmy sobie, że "jakoś to będzie". No i do czego doszło? "Jakoś" nie jest. Gwiazda Małysza blednie. To już skoczek nie najwyższej, ale co najwyżej średniej klasy. Brak ambicji i brak formy nie powinien być nagradzany pokłonami. Ten człowiek, owszem, osiągnął wiele, ale może już czas kogo innego okrzyknąć sportowym bohaterem narodu... Może Ebiego Smolarka?