Serwis negatywny. Krytyka tego co brzydkie, głupie i wredne. Wskazówki co robić, by było Ci lepiej.
niedziela, 28 maja 2006
Wiatr, zimno i chłód
Kiedy wreszcie papież zdecydował się na pielgrzymkę do Polski, przywitały go gorące serca i bardzo zimne warunki pogodowe. Deszcz, zimno, wiatr i chłód przymroziły pielgrzymów podczas wielkich religijnych masówek. Trochę szkoda, bo choć taki Małysz ma w zwyczaju narażać swoich kibiców na zamarznięcie, to jednak papież chyba potrzebuje cieplejszego klimatu. Majówki. Majowki trochę zabrakło.

Dlaczego marudzę? Bo w takich Chinach jest lepiej. Gdy tam były chmury i deszcz, to samoloty rozgoniły niepogodę, metodą siłowo-naukową.
piątek, 26 maja 2006
Ustawa imigracyjna
"...Ustawa imigracyjna USA nie przewiduje stworzenia nielegalnym przybyszom "ścieżki do obywatelstwa", natomiast zobowiązuje władze do zbudowania muru długości około 1100 km na granicy z Meksykiem..." - gazeta.pl
Producenci betonu w USA zacierają ręce, choć pewnie i tak betonu w USA nigdy nie brakowało. Płot na granicy z Meksykiem nie powstrzymywał nikogo, ale betonowy mur może okazać się równie nieskuteczny. Pod betonowym murem można dokonać wykopu, a w ostateczności ominąć go drogą morską.

Tak czy inaczej mury wciąż powstają. W Izraelu, w USA i kto wie gdzie jeszcze. Mury zawsze były, od chińskiego po berliński. I pewnie będą. Zawsze znajdzie się ktoś kto powie "nie chcemy tu was". Tak przy okazji, Polacy pojadą do USA bez wiz. Ale po co, bo można jechać tylko na krótko.
poniedziałek, 22 maja 2006
Britney gubi dziecko
"...Piosenkarka wychodziła z hotelu, trzymając w dłoni drinka. Drugą dłonią podtrzymywała swojego synka, Seana Prestona. Kiedy próbowała przecisnąć się przez tłum gapiów, nagle potknęła się i nieomal wypuściła syna z objęć.(..) Przed kilkoma dniami media podały, że jadąc kabrioletem piosenkarka co prawda posadziła swoje dziecko w foteliku - ale tył na przód..." - gazeta.pl
Żyje się, żyje, co? ;-) Wielki świat i wielkie pieniądze. Wieli show i - niestety - prawdziwe zdolności rozrodcze głupiej baby. Britney się z kimś zapłodniła i urodziła bachora. Stało się. Bachor będzie miał trudne dzieciństwo, ale ja go nie żałuję. Nawet gdyby go upuściła, jego życie będzie lepsze od życia dziecięcych sierot z Rosji czy Brazylii.

Wskazuję na artykuł tylko po to by podkreślić głupotę różowej gwiazdki. No i chcę przypomnieć, że czasem bogate urodzenie to nie zawsze błogosławieństwo.
niedziela, 14 maja 2006
Kto się boi kaczek
Groźne oczy Piłsudskiego spoglądają na czytelnika głównej strony Gazety.pl. Wielki zamach majowy tego wybitnego żołnierzyka był krwawy. Kosztował życie 215 żołnierzy i 164 cywilów. 900 warszawiaków poniosło rany (wg Wikipedii). Podpis pod zdjęciem sugeruje, że prezydent Kaczyński zrobiłby podobnie. Aż kliknąłem to zdjęcie ze strachu.
"...Kaczyński: Gdybym jakimś cudem znalazł się w tamtych czasach, poparłbym zamach marszałka Piłsudskiego. Ale oczywiście dziś nikt sobie nie wyobraża, by w kraju Unii Europejskiej można było wyprowadzić czołgi na ulice..." - gazeta.pl
Okropne. Wyciąć trochę z jednej strony, dokleić coś z drugiej. Przyozdobić strasznym zdjęciem i "wszystko wiadomo". No jak widać tzw. prawda obiektywna jest inna.

Apel do yntelygencji warszawskiej. Nie bójcie się kaczek. Wiem, że ktoś Was sprawnie kaczkami straszy, ale myślcie, proszę, myślcie i nie bójcie się. W końcu jesteście tzw. yntelygencją.
środa, 10 maja 2006
Pamela Anderson jest...
...nadzwyczaj popularna.
"...Cieszy się nieustannym uwielbieniem i czołowymi miejscami na listach najseksowniejszych kobiet świata. Jednak jej reputacja biuściastej blondynki była, jak twierdzi, starannie przez nią tworzona przez lata. "To największy sekret mojego uroku. Człowiek, od którego niczego się nie wymaga, nie może nikogo rozczarować, więc wystarczy, że skleci pełne zdanie i już wywołuje zachwyt", mówi..." - onet.pl
Pomyślałem o tym dopiero teraz. Pamela Anderson to jedna z najpopularniejszych postaci medialnych lat 90. Ale... Jak to, przecież tak naprawdę grała tylko w durnowatym serialu "Słoneczny patrol". Potem grała w jeszcze bardziej durnowatym serialu "VIP". No i w cienkim filmie "Żyleta".

Skąd ta popularność? Przecież jest wiele piersiastych blondynek, które lubią się rozbierać. Czyżby w Pameli było coś szczególnego? Czyżby promocyjną rolę odegrały media i internet? Nie rozumiem, nigdy nie zrozumiem.
14:48, paul1981 , Media
Link Komentarze (8) »
sobota, 06 maja 2006
Polysz byznes
"...Największym zaskoczeniem dla autorów raportu było to, że aż 28 proc. pracowników polskich film gotowa jest załatwiać interesy w... klubach go-go i agencjach towarzyskich. W Europie Zachodniej trzykrotnie mniej pracowników dopuszcza taką możliwość. Akceptowanie w Polsce takich zachowań wynika z "kultury" robienia interesów. Rozrywka i suto zakrapiane kolacje były jednym z istotnych elementów towarzyszących rozmowom biznesowym..." - gazeta.pl
Cóż to za rozmowy biznesowe. Stachu klepie po plecach Henia, a Heniu Stacha. Potem dogadują się jak ma być rozpisany przetarg, gdzie pojadą na wakacje, komu posmarować, kto zje największą kiełbachę, od kogo dostać kredyt po koleżeńsku, jakie wino otworzyć, kto będzie polecony do rozmów z Chińczykami.

Żenujące. Tego typu biznesmeni nie mają prawa bytu w zdrowej gospodarce. Na ciężkim wspólnotowym rynku będą żywcem zjedzeni przez duże koncerny, gdzie liczą się wielkie pieniądze, a nie wino w restauracji czy parówa z grilla. I bardzo dobrze.
środa, 03 maja 2006
123 godziny przed mikrofonem
"...Aż 123 godziny spędził przed mikrofonem prezenter radia Bbsi z Alessandrii na północy Włoch, bijąc tym samym rekord świata. 32-letni didżej Stefano Venneri rozpoczął audycję 26 kwietnia o godz. 6 rano, a zakończył ją w poniedziałek o 9 rano..." - gazeta.pl
Sprawia wrażenie głupka. Nie z twarzy, ale z samego pomysłu. Osobiście niewiele sypiam (i w dziwnych porach), ale 123 godziny to lekkie przegięcie. Cóż to był za program, pod koniec nadawania? Jakieś mrukliwe jęczenie, ziewanie, marudzenie... Poza tym nikt nie wie czy nie przysypiał w czasie piosenek...

W 1939 polscy oficerowie mieli sporo zmartwień podczas kampanii wrześniowej. Ciągłe ataki z powietrza, tempo rozwoju wydarzeń i dramatyzm sytuacji wymuszały skrócenie snu do 1-3 godzin. Przez cały miesiąc. I jakoś nie uznano to za rekord świata. A wojnę trudniej prowadzić niż program muzyczny.