Serwis negatywny. Krytyka tego co brzydkie, głupie i wredne. Wskazówki co robić, by było Ci lepiej.
środa, 31 sierpnia 2005
Masakra i setki zabitych
"...W panice na bagdadzkim moście A'Imma zginęło 637 ludzi a 238 zostało rannych (...) w czasie procesji, w której uczestniczyło około miliona szyitów, na moście przez rzekę Tygrys doszło do wybuchu paniki wiernych, gdy - jak podają główne światowe agencje prasowe - rozeszły się pogłoski, że wśród wiernych znajdują się zamachowcy samobójcy..." - gazeta.pl
Po usłyszeniu takiej wiadomości jest człowiekowi ciężko, bo w zasadzie nie ma konkretnej osoby, którą można by winić zza zdarzenie. Terrorystów, którzy wcześniej tego dnia wywołali strach dokonując ostrzału z moździeży tłumu ludzi (7 zabitych), a może Amerykanów, którzy zrobili w tym egzotycznym kraju jedno wielkie szambo, a może konkretnie amerykańskie kompanie naftowe, a może jeszcze konkretniej - Busha i jego świtę?

No cóż, nie ma co kogo tutaj winić. Nie widzę silnego, logicznego, konkretnego związku między czyimś zachowaniem, a skutkiem pod postacią setek zabitych. W Polsce winiłbym organizatorów takich uroczystości, albo władze administracyjne miasta, ale to nie jest Polska. To jest daleki i egzotyczny Irak. W którym nie wiem po co jesteśmy.

I znowu się okazało, że panika lepiej działa niż moździerze. Przypominam. Moździerze tego dnia zabiły 7 osób, a panika 637.
czwartek, 25 sierpnia 2005
Nie masz pomysłu na wpis?
To idź TUTAJ, zaznacz polski język i wygeneruj sobie wpis. Komputer już wymyśli za Ciebie coś, co jest bez sensu. Co prawda to będzie bez sensu, ale kto powiedział, że Twój autorski wpis miałby sens :-)

W komentarzach wrzucam przykładowo wygenerowaną notkę. Jak coś wygenerujecie to wrzućcie do komentarzy. Będzie pasjonująca lektura :-)
wtorek, 23 sierpnia 2005
Pusty Dom - nadal jest cienki
Naskoczono na mnie na gronie, że mi się Pusty Dom nie podobał, więc się bronię... Piszę tak:
Metafory pokrywały w tym filmie alegorie, a alegorie pokrywały metafory. Wszystko można było interpretować dowolnie i w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że autorzy obrazu nie serwują mi nic. Wszystko muszę sobie wyinterpretować sam... A jak już mam sobie wszystko wyintepretować sam... To sobie mogłem to wszystko wyinterpretować i bez filmu, siedząc i myśląc sobie czy fajnie i sensownie byłoby mieszkać jeden dzień w pustym domu miejskiego kołtuna. Wspomniałem filmy innego azjatyckiego reżysera - Wong Kar Waia - one też są metaforyczno-alegoryczne. Ale tam serwuje się nam pełny i smakowity kęs przemyśleń. W filmach WKW otrzymujemy wyraźne hasła, poznajemy prawdziwe przemyślenia różnych postaci, wreszcie - poznajemy rozmaite punkty widzenia. Historie w filmach WKW są równie proste jak w Pustym Domu - ale u WKW mamy szansę pozyskania bardziej dogłębnej wiedzy na temat świata emocji o którym film opowiada. U WKW wiemy, dlaczego jakaś postać wchodzi na motor i wiemy dlaczego druga postać z tego powodu się cieszy lub płacze. W Pustym Domku mamy tylko obraz, a treść to "se sami mamy wymyśleć". A mnie właśnie treść interesowała najbardziej u WKW.
19:58, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
Marzyciel zanudził
Długo czekałem, długo czekałem, aż wreszcie poszedłem na "Marzyciela", by zobaczyć film i posłuchać muzyki, za którą Polak dostał oskara...

No i co? Wrażenia bardzo średnie. Lubię grającego główną rolę Johny'ego Depp'a, ale raczej nie lubię całego klimatu "Piotrusia Pana", w którym osadzona była historia tego filmu... To znaczy, sam film nie był o bajce dla dzieci, ale o procesie powstawania bajki dla dzieci. Tak czy inaczej, był i tak dziecinny i trochę nudnawy. Cukierkowy i subtelny. Chyba nie pasują mi filmy cukierkowe i subtelne. Lubię bardzie wyraziste wrażenia. Silne emocje i wielkie idee. To lepiej do mnie trafia...

A muzyka oskarowa? Zapomniałem niestety, że miałem posłuchać muzyki. Ot, był jakiś tam podkład, jak w każdym filmie. Jeżeli nie zauważyłem, to znaczy, że nic takiego specjalnego. Przynajmniej w moim subiektywnym mniemaniu ;-)
00:19, paul1981 , Film
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 sierpnia 2005
Pusty Dom - mnie znudził
Aż mi głupio to pisać. Ależ ten film się podoba prawie wszystkim "subtelnym i wrażliwym kinomanom". Może nie jestem subtelny i wrażliwy :-( ale mnie ten film po prostu... znużył...

Koreański reżyser Kim-Duk-Coś-Tam stworzył dzieło, w którym słowo nie ma większego znaczenia. Postacie pojawiający się na ekranie dzielą się na te złe (które mówią) i na te dobre (które nie mówią). Mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Reżyser chyba naprawdę naprawdę kocha złoto... materialista się znalazł ;-/ Dlaczego? No dlatego, że mamy chłopca, który włamuje się do cudzych mieszkań, nie po to, by kraść z nich artykuły AGD/RTV, ale po to, by pomieszkać w tym mieszkaniu niczym spokojny, prawowity mieszczanin. Chłopiec wchodzi do cudzego, pustego domu, zjada coś z lodówki, naprawia sprzęty domowe, zasypia w cudzym łóżku, pierze cudze ubrania, sprząta po sobie, potem wychodzi kierując się do innego pustego mieszkania... Wszystko monotonnie, poetycko, bez słowa wyjaśnienia czy komentarza...

Niby przedstawia się nam piękne obrazy. Jest metafora (trudne słowo!) miłości, oddania... potem alegoria (jeszcze trudniejsze słowo!) poświęcenia, zdrady... A co ja tu napiszę jak ktoś mi walnie taką metaforę i alegorię? Ja napiszę - KOPYTKO. Inne arcydzieło jest do ściągnięcia TUTAJ.
16:55, paul1981 , Film
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 sierpnia 2005
Kosmopolityzm wartością samą w sobie?
Obejrzałem sobie film Smak Życia. Jest część pierwsza i druga. W obu filmach, młody zagubiony Francuz spotyka się z różnymi kulturami europejskimi. Zetknięcie z przedstawicielami różnych innych europejskich nacji wzbogaca go duchowo i pozwala mu "odnaleźć siebie"... Pomijając juz pogmatwane losy bohaterów filmu, konkluzja filmu jest taka - po wielu przygodach, młody i "odnaleziony" Francuz zajrzał wgłąb siebie i stwierdził, że jest europejczykiem, że jest wszystkimi nacjami Europy, że wzniósł się ponad podziały narodowe...

Jak słodko. Tylko nie bardzo rozumiem o co mu chodzi. Nadal był kretynem i darmozjadem. Czasami sprawiał wrażenie, że łączył w sobie najgorsze cechy różnych narodowości, od południowego lenistwa, poprzez angielskie zadufanie w sobie, do niemieckiego nudziarstwa. Jeszcze brakowało, by chlał wódkę jak Rosjanin i kradł samochody jak Polak. Byłoby dopełnienie ;-)

Film zakończył się optymistycznie i wesoło, a ja byłem trochę zdołowany. Czy właśnie widziałem nowego przedstawiciela internacjonalnej elity intelektualnej? Przygłupa z gębą pełną frazesów o kosmopolitycznym porozumieniu ponad podziałami?

P.S. Film trafił do działu nudne filmy, bo taki to już dział mam tutaj, ale to nie jest tak naprawdę nudny film. To fajny film. Tylko że głupi.
11:34, worldpl , Film
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 15 sierpnia 2005
Pilot zrobił się siny. Zamarzamy.
"...Nikt nie przeżył katastrofy cypryjskiego samolotu pasażerskiego, który ze 121 osobami na pokładzie rozbił się w niedzielę koło Aten..." - gazeta.pl
Kto by pomyślał, ale właśnie na tym zdaniu kończy się ta mniej makabryczna część artykułu. Co tu dużo gadać, miłego wyjazdu do Grecji - życzę wszystkim korzystającym z tej linii lotniczej. Pozdrowienia też dla zarządu linii lotniczej :-/
"...Pilot zrobił się siny. Kuzynie żegnaj, zamarzamy..."
niedziela, 14 sierpnia 2005
Baza danych o Tobie?
Szukanie ludzi może być trudne. Kiedyś dla znalezienia kogokolwiek potrzebne było wynajmowanie prywatnych detektywów. Prywatni detektywni są drodzy i nie zawsze skuteczni. Dziś na szczęście... mamy internet.

Przypadkowo wpadłem na stronę Zabasearch. Poproszono mnie o imię i nazwisko jakiegoś biednego frajera. Ale ja nikogo nie znam w USZA. Nikogo, poza sławnymi aktorami i muzykami. No to pierwsze nazwisko, jakie wpadło mi do głowy, to Wojciech Fortuna. Wojtek mieszka tam i ma swoją małą działalność gospodarczą. To pozostawia za nim sporo śladów, które inni mogą wytropić i umieścić w wielkich skomputeryzowanych bazach danych o ludziach. Moje zapytanie trafiło do takiej bazy i baza dała... odpowiedź?

No właśnie. Czy znaleźć można tak adres biednego człowieka, bez poszanowania jego prywatności? Może można? A może to inny Fortuna? Kto by ich tam wiedział. Jakby ktoś spróbował i np. dostał autograf to dajcie znać.
czwartek, 11 sierpnia 2005
Cieszyn - Festiwal - co zmarnowano
Co natomiast mnie zawiodło - to praktyczna martwota integracji zlotu poprzez net. Spodziewałem się jakiż żywych for dyskusyjnych, ogromnego zapychu kafejek ludzi, którzy niczym we flashmobie gromadzą się w małe grona na konkretne spotkania i wypady... Z tego co ja przynajmniej widziałem, każdy bawił się w swoim (przywiezionym) towarzystwie... Na następny raz trzeba się mocno zintegrować przed wyjazdem i umówić co do miejsca, w którym w cyberprzestrzeni będzie można na żywo wymieniać informacje i opinie o przebiegu festiwalu. Niekoniecznie mocno graficzne grono, ale jakieś proste, tekstowe forum na które będzie można tanio włazić choćby przez komórki. Postawienie następnym razem paru budek z "lotnymi" darmowymi kafejkami netowymi i zachęcenie do wymiany poglądów na żywo, pomogłoby w lepszej "samoorganizacji" festiwalu. Tak to czasem było błądzenie w ciemnościach, pakowanie się na zapchane seanse itd. A pomyśleć, że można było dowiedzieć się czegoś więcej podczas festiwalu i poznać więcej ciekawych osób - tej możliwości nie wykorzystano. Wielu informacji nie uzyskałem na miejscu od organizatorów festiwalu i  musiałem pytać się kliku(nastu) przechodniów o różne prozaiczne sprawy, jak dobra pizzeria czy przejście graniczne. A przecież można było zorganizować naście notebooków z radiowym dostępem do netu, umieszczonych w każdym kinie i udostępnianych tylko w celu dostępu do forum dyskusyjnego. Trzeba było korzystać tablicy, kartek i pinezek. Trochę szkoda mi tych biedaków, co pogubili dokumenty i tylko na tablicy mogli świstkiem papieru prosić o pomoc... Nikt tego nie czytał.

Organizatorzy festiwalu powinni zachęcić i wspomóc komunikację miedzy wszystkimi widzami... Np. wskazując na reklamach przed filmami, na billboardach czy w ulotkach, możliwość skorzystania z konkretnych punktów dostępowych do netu, w celu dyskusji na specjalnie przygotowanym forum/czacie/ircu. Dyskusji np. na temat najlepszego sklepu, pizzerii, wartych polecenia filmów w danym dniu, lub możliwych do odsprzedania biletów... Ktoś wynalazł komputer i internet, urządzenia te służą szybkiej i sprawnej komunikacji między ogromem ludzi. Taką możliwość komunikacji można łatwo, sprawnie i tanio wykorzystać, a kompa nie powinno się nadużywać zarówno w Cieszynie jak i w każdym innym mieście.

Kliknij na obrazki by powiększyć. Tekst powyższy to w zasadzie fragmenty mojej kłótni z neoluddystami :-)
wtorek, 09 sierpnia 2005
Lepper wolny!
"...Andrzej Lepper oskarżał polityków o branie łapówek i kontakty ze światem przestępczym nie mając na to dowodów, a wręcz tworząc je po fakcie; wykorzystał trybunę sejmową dla własnych celów - uznał we wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie i skazał lidera Samoobrony na rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na 5 lat i 20 tys. zł grzywny...." - gazeta.pl
Hehe, były to dawne czasy, wiele lat temu. Szedłem podziemnym korytarzem pod rondem w okolicach stacji Metro Politechnika. Na końcu długiego korytarza zauważyłem jakieś postacie. Ludzie utworzyli półkrąg i obserwowali coś pilnie. Cóż to może być, pomyślałem. Ofiara napadu? Ktoś pchnięty nożem? Ofiara gwałtu? Martwy bezdomny? Gdzie policja? Podszedłem bardzo ostrożnie... ludzie oglądali telewizję. Oglądali TV na wystawie sklepowej. Lepper gadał o spisku terrorystycznym w Klewkach.

Potem okazało się, że to nieprawda. A dzisiaj nawet go skazali. Do więzienia nie pójdzie, a co, chcielibyście go w więzieniu?
poniedziałek, 08 sierpnia 2005
Człowiek Pies
Nie wiem kto i po co kręci takie filmy jak "Człowiek Pies". Aha, wiem. Luc Besson, wielki twórca "Leona Zawodowca". Tym razem się nie postarał... Luc Besson nakręcił film z całą plejadą gwiazd... Miał do dyspozycji Jeta Li, czyli współczesnego Bruce'a Lee, superkaratekę z Chin... Miał do dyspozycji wspaniałego Morgana Freemana... No i co zrobił?

I nakręcił film niezwykle brutalny, a przy tym niezwykle głupi... Tak głupi, że przy Człowieku Psie nawet słynny film/gra Mortal Kombat wydaje się być dramatem psychologicznym... Poszczególne wątki filmu lepione są ze sobą bezsensownymi retrospekcjami bohatera, zwroty akcji są zrobione na siłę, a kaskaderskie pojedynki walki wręcz - dziecinnie głupie. Oglądałem tego Człowieka Psa znudzony, zaspany i zdenerwowany wyrzuceniem pieniędzy na bilet w błoto. Bo cała ta nawalanka to jest po prostu bezwartościowa papka... Nie polecam.
23:23, worldpl , Film
Link Komentarze (6) »
czwartek, 04 sierpnia 2005
Neoluddyzm - zabij komputer!
Przypadkowo błąkając się po necie pokłóciłem się z neoluddystami, jako zwolennik transhumanizmu. Ponieważ jestem zwolennikiem transhumanizmu, informację o tym znajdziecie na  sea media blog , a tutaj, o ile pozwolicie (jak nie pozwolicie, to też tutaj) - powyżywam się na neoluddystach.

Oszołomy neoluddyzmu wierzą w drogę powrotu do natury, jako jedynie słuszny kierunek rozwoju cywilizacji. Podobnie jak psychole z XIX wieku niszczący maszyny, neoluddyści krzywią się na widok osób, które siedzą na przeciwległych stronach ulicy, rozmawiając przez telefon komórkowy. Neoluddyści wskazują na potencjalne zagrożenia wynikające z techniki przenikające życie człowieka od jego najmłodszych lat...

Neoluddyści mają do tego prawo. Każdy ma prawo do swoje światopoglądu i do mieszkania w Beskidzie w miejscowości zwanej Wierchomla, czy jak ktoś w Cieszynie powiedział "Wier-ch...-wie-co". Ale to tak głupia ideologia, że nawet nie wiem na jakiej płaszczyźnie z nią dyskutować. Można przecież dyskutować, gdy merytoryczne argumenty ścierają się by wykazać - który argument lepiej uosabia wspólne wartości (jak np. który argument odwołuje się do szczęścia ludzkiego). Jeżeli to szczęście jest totalnie inaczej rozumiane, nie ma dyskusji, ale tylko pyskówka, kogo wartości są cenniejsze.

Więcej o neoluddyźmie TUTAJ.
środa, 03 sierpnia 2005
Batman
A tak się starali, nakręcili taki mroczny film z tak wartką akcją i strasznymi ujęciami... Mieli Gary'ego Oldmana, Chrisiana Bale'a, Morgana Freemana, supermena ze Smallville ;-)  i innych, a ja umieszczam film w blogu negatywnym... Dlaczego? Chyba dlatego, że film jest taki sztampowy, że aż zęby bolą. Wszystko da się przewidzieć, każda scena jest oczywista, każde ujęcie jest zwyczajne, każdy pomysł jest ograny... Wszystko już było, to mnie po prostu... nudzi.

Do jednego z niewielu oryginalnych elementów można zaliczyć np. wątek azjatycki na początku filmu (zwykle heros przygotowuje się u mistrza w lecie i w lesie, a nie gdzieś w górzystych zaśnieżonych pałacach... Reszta... jest już typowa. Ganiają się, dowcipkują, biją, ganiają się, dowcipkują, biją. Podczas prawie każdej bójki jest obowiązkowe chrupnięcie paru nóżek czy rączek, a postacie słabe jak zwykle rozwalają wrednych typów nokautującym uderzeniem w tył głowy.

Fajne efekty specjalne, ale o ile te z Wojny Światów były tak elegancko stylizowane na lata 50-60 minionego XX wieku, to te z Batmana są... typowe... Ech... Ileż można. Już nie mogę. Bajeczka fajna. I nic więcej nie można powiedzieć - fajna i koniec.
23:47, worldpl , Film
Link Komentarze (2) »
wtorek, 02 sierpnia 2005
Człowiek z ...

Wracając dziś z Konstancina, zauważyłam plaklat wyborczy Donalda Tuska. Pomyślałam, iż może i Tusk to człowiek z zasadami, Cimoszewicz natomiast ma Jolę i Olka Kwaśniewskich..

              

     

21:15, agusha1981 , Polityka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 01 sierpnia 2005
PKP Przygoda
Ciekawe zdarzenie zauważyłem w Polskich Kolejach Państwowych. Pełen pociąg, młody chłopak w wieku studenckim siedzi sobie z tobołkiem w korytarzu na siedzonkach. Podchodzi do niego niezadowolony kolejarz. I od razu z mordą, piszę swobodnie o tonie wypowiedzi, nie pamiętam cytatów dosłownych:
Kolejarz: Pan jest jeszcze gorszy niż moje dziecko!
Chłopak: Przepraszam?
K: Jeśli pan się tak zachowuje jak dziecko, ja zaraz osobiście odprowadzę pana za rączkę!
Ch: Pan do mnie mówi?
K: Za rączkę odprowadzę, mój synek malutki jest od pana mądrzejszy, tam są jeszcze w przedziałach miejsca, a pan tutaj siedzi w korytarzu!!!
Ch: Ja chyba zaraz to nagram...
K: Mogę nawet panu tobołeczek pomóc nieść jak pan nie ma ochoty!!! I ja zaraz już pana odprowadzę!
Ch: A nie można jakoś kulturalniej?
K: Zaraz pana za rączke odprowadzę! Jak dziecko pan jest!!!
Czyli po polskiemu. Kulturka przede wszystkim... Na pocieszenie powiem, że żaden pasażer na szczęście nie został tym razem pobity, no i jeszcze to, że mili kolejarze też się zdarzają. Niektórzy są naprawdę świetni. No ten to raczej nie był.