Serwis negatywny. Krytyka tego co brzydkie, głupie i wredne. Wskazówki co robić, by było Ci lepiej.
niedziela, 31 października 2004
8 zabitych marines
Sytuacja w Iraku jest taka... że robi się krwawo. Wybory w USA we wtorek. Te wybory zmienią USA i świat na zawsze, niektórzy jeszcze to ignorują, nie zdając sobie sprawy jak gigantyczne znaczenie dla nas będzie miał ten dzień.

  Polski ambasador prosi o łaskę terrorystów. Nie chcą negocjować z terrorystami, ALE dają terrorystom dokładnie to, czego terroryści chcą - czyli medialny szum, publiczne płaszczenie się przed ludźmi z kałasznikowami i błaganie o łaskę... Niektórzy niezbyt inteligentni nie potrafią pojąć, że nawet gdyby negocjowali po cichu i zapłacili milion dolarów, to lepiej by na tym wyszli - bo w mediach byłoby cicho. Ci terroryści i ta wojna to inni terroryści i inna wojna.

  Tu nie powinno się stosować zasad z amerykańskich filmów akcji.

16:52, worldpl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 października 2004
Bin Laden video
Transkrypt wypowiedzi jest na szczęście pocieszający, bowiem nas tam przynajmniej nie ma. Źródło CNN:

You, the American people, I talk to you today about the best way to avoid another catastrophe and about war, its reasons and its consequences.        And in that regard, I say to you that security is an important pillar of human life, and that free people do not compromise their security.        Contrary to what [President George W.] Bush says and claims -- that we hate freedom --let him tell us then, "Why did we not attack Sweden?" It is known that those who hate freedom don't have souls with integrity, like the souls of those 19. May the mercy of God be upon them.              We fought with you because we are free, and we don't put up with transgressions. We want to reclaim our nation. As you spoil our security, we will do so to you.            I wonder about you. Although we are ushering the fourth year after 9/11, Bush is still exercising confusion and misleading you and not telling you the true reason. Therefore, the motivations are still there for what happened to be repeated.             And I will talk to you about the reason for those events, and I will be honest with you about the moments the decision was made so that you can ponder. And I tell you, God only knows, that we never had the intentions to destroy the towers.           But after the injustice was so much and we saw transgressions and the coalition between Americans and the Israelis against our people in Palestine and Lebanon, it occurred to my mind that we deal with the towers. And these special events that directly and personally affected me go back to 1982 and what happened when America gave permission for Israel to invade Lebanon. And assistance was given by the American sixth fleet.          During those crucial moments, my mind was thinking about many things that are hard to describe. But they produced a feeling to refuse and reject injustice, and I had determination to punish the transgressors.             And as I was looking at those towers that were destroyed in Lebanon, it occurred to me that we have to punish the transgressor with the same -- and that we had to destroy the towers in America so that they taste what we tasted, and they stop killing our women and children.         We found no difficulties in dealing with the Bush administration, because of the similarities of that administration and the regimes in our countries, half of which are run by the military and half of which are run by monarchs. And our experience is vast with them.             And those two kinds are full of arrogance and taking money illegally.            The resemblance started when [former President George H.W.] Bush, the father, visited the area, when some of our own were impressed by America and were hoping that the visits would affect and influence our countries.          Then, what happened was that he was impressed by the monarchies and the military regimes, and he was jealous of them staying in power for tens of years, embezzling the public money without any accountability. And he moved the tyranny and suppression of freedom to his own country, and they called it the Patriot Act, under the disguise of fighting terrorism. And Bush, the father, found it good to install his children as governors and leaders.         We agreed with the leader of the group, Mohammed Atta, to perform all attacks within 20 minutes before [President George W.] Bush and his administration were aware of what was going on. And we never knew that the commander-in-chief of the American armed forces would leave 50,000 of his people in the two towers to face those events by themselves when they were in the most urgent need of their leader.          He was more interested in listening to the child's story about the goat rather than worry about what was happening to the towers. So, we had three times the time necessary to accomplish the events.         Your security is not in the hands of [Democratic presidential nominee John] Kerry or Bush or al Qaeda. Your security is in your own hands. Any nation that does not attack us will not be attacked. 

16:48, worldpl
Link Dodaj komentarz »
Bin Laden wrócił i nic na to nie możemy poradzić...
tylko kto ponosi za to odpowiedzialność?

    Bin Laden - nowy film! ... Tak jest, wrócił i nagrał kolejną część symfonii grozy. Widać go na kasecie, mówi o aktualnych wydarzeniach. No cóż. To przynajmniej wyjaśnia wątpliwości dotyczące tego, czy przeżył w Tora Bora w 2001 roku... Ileż to minęło? 3 lata. Ponad. A Bin Laden nieuchwytny. Świat się bawi w ptasie grypy, w wojny w Iraku, w debaty... A porządku nie ma kto zrobić. Bin Laden nadal straszy. A my w Iraku. Nędza. http://www.cnn.com/2004/WORLD/meast/10/29/binladen.tape/index.html

16:41, worldpl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 października 2004
100tys. zabitych!
Jak podaje Gazeta.pl http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2367579.html za pismem medycznym The Lancet - 100 tys. ludzi mogło zginąć do tej pory w Iraku. W czasie 25 lat reżimu Saddama zginęło 300 tysięcy. A przecież wojna trwa tak krótko... A przecież trwać będzie jeszcze tak długo... Cóż więcej pisać. Liczby mówią same za siebie. Dla dobra ludzkości. I my razem z Amerykanami, tak samo odpowiedzialni za te liczby. Czy będziemy za to przepraszać?
20:14, worldpl
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 października 2004
Zapomiałeś o Polsce!
Takim to histerycznym hasłem Bush starał się nastraszyć Johna Kerry'ego w czasie debaty prezydenckiej. Przerażenie dotknęło Polaków. Wytknęli nas! Teraz terroryści chętniej nas zaatakują!

    Błędny wniosek! Ta sytuacja doprowadziła tylko do powstania kolenych kawałów o Polakach i ich "obecności wojskowej w Iraku". Prawdę mówiąc - nikt się nie przejął Polską w Iraku. Wszyscy się śmieją, że Bush musiał ratować się "śmiesznymi polaczkami".

    No cóż, przynajmniej nikt państwa-dowcipu nie będzie atakował. Zobaczcie to:  http://www.youforgotpoland.com

16:42, worldpl
Link Komentarze (1) »
Polka porwana!
No więc stało się, to czego wszyscy oczekwiali (bla bla bla). Tak wygląda prawie każda informacja w polskich mediach. Akurat słabiej podkreśla się, że ta Polka od 30 lat mieszka w Iraku. Widać słaby cel wybrali terroryści. Zaatakowali osobę, która praktycznie większość życia poświęciła Irakowi, a nie proamerykańskiej Polsce. Wniosek stąd taki, że tak naprawdę to terrorystom tylko wydaje się, że wiedzą co robią, a tak naprawdę to wiedzą bardzo niewiele.

16:32, worldpl
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 października 2004
Miliarder vs miliarder

George Soros - urodzony w 1930r. Czyli najpierw był Węgrem żydowskiego pochodzenia. Potem dorobił się w Ameryce. Szacuje się, że jest wart 11 mld dolarów. Nie jest to może Bill Gates, ale politycznie więcej znaczy. Jest aktywny. Chętnie angażuje się w życie polityczne. Jest zwolennikiem idei internacjonalnego rozwoju. Zwlaczania narodowego zaściankowizmu. W Polsce jego działania realizowane są za pośrednictwem Fundacji Batorego. A jak Fundacja Batorego, to też wiemy, że i jej odnoga jaką jest Centrum im. Adama Smitha. Jak Fundacja Batorego, to też wiadomo że tworzone (przynajmniej kiedyś) przez nią TOKFM. Czyli sami swoi hehe. Soros państwo Busha porównuje do nazistowskich Niemiec.

  Mała biografia - http://en.wikipedia.org/wiki/George_Soros

SOROS POPIERA KANDYDATA NA PREZYDENTA, JOHNA KERRY'EGO.


 Rupert Murdoch - Australijczyk. Konserwatysta-prawicowiec. Urodzony w 1931r. Rekin medialny. Potęga medialna. Właściciel zapewne setek stacji telewizyjnych, radiowych, gazet, portali internetowych. Murdoch nie lubi Francuzów i idei Unii Europejskiej. Wśród mediów w Australii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych jest wręcz bogiem. Jego media znane są z tego, że zawsze mają mniej lub bardziej pro-prawicowe, konserwatywne poglądy. Czasami te poglądy są uznawane wręcz za propagandę - np. potężna amerykańska stacja medialna Fox News, gdzie powiewająca flaga USA nigdy nie znika z ekranu. Jego media wielokrotnie oskarżane były o łamanie zasad uczciwego dziennkiarstwa. Ja troche oglądałem Fox News i - uh - doprawdy, jeżeli ktoś myślał, że jakieś polskie wiadomości/fakty są stronnicze, to naprawdę nie widział jeszcze, co można wyprawiać w Fox News. POLECAM ściągnięcie z netu i obejrzenie filmu OUTFOXED. To film dokumentalny o Fox News i Murdochu.

 Mała biografia - http://en.wikipedia.org/wiki/Rupert_Murdoch

 MURDOCH ZACIEKLE POPIERA BUSH'A - a każda wolna chwila w jego mediach wykorzystana jest, by dopiec Kerry'emu.


To ci dopiero pojedynek tytanów. Waga hiper-ciężka. Wybory w USA za tydzień.

14:36, worldpl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 października 2004
Ku wojnie...

   Rok, może dwa lata temu widzowie amerykańskiej stacji HBO mogli obejrzeć sobie film "Path To War". Film można uznać za dramat wojenny, a także - w pewnym sensie - za dramat polityczny.

   Film opowiada o historii zagrzebania się amerykańskich polityków w bagno wietnamskiej wojny. W filmie nie widać działań zbrojnych, nie widać krwii. Czasem tylko bohaterowie wspominają coś o rosnącej liczbie ofiar. W tym sensie film zdaje się być znacznie bardziej prawdziwym obrazem wojny wietnamskiej, od krwawej jatki w stylu "Pluton". Film wyjaśnia lepiej istotę wojny wietnamskiej. Wyjaśnia, dlaczego polityk gotowy jest brnąć w ruchome piaski błędnych decyzji dotyczących dalszego prowadzenia bezsensownej wojny.

    Cóż może wiedzieć polityk o wojnie? Nie wie nic. Siedzi w swoim gabinecie, nie wie co począć - okrążony wojskowymi - pewnymi siebie, wojowniczo nastawionymi generałami. Zaufani doradcy uważają się za nieomylnych bogów. Dane dochodzące z regionu walk są często całkowicie sprzeczne i zawsze - niejasne.

    Czym jest decyzja o rozpoczęciu wojny? Matematycznym równaniem? Jeden z doradców filmowego prezydenta tłumaczy, że "zwycięstwo" jest wtedy, gdy dziś zabijać będziemy więcej wrogów, niż wróg zdoła wystawić jutro. Aby to osiągnąć potrzeba miliona żołnierzy... Jakież to bliskie rozważaniom na temat wojny z terroryzmem...

    A może decyzja o rozpoczęciu wojny jest wyborem ideologicznym? Może to właśnie na tym polega? Zakładamy husarskie skrzydła, kowbojski kapelusz i samurajski miecz. Drzemy się jak sowieckie wojska "hurrrraaaa!" i atakujemy?

    A może taka decyzja to jeszcze coś innego?

21:52, worldpl
Link Dodaj komentarz »
TNT zniknęło

   Jak, wiemy, nie tak dawno była wojna w Iraku. No wiecie, my tam pojechaliśmy i załatwiliśmy tych niedobrych. OK. Rozbrajaliśmy reżim złego Saddama. OK. Zabieraliśmy złym ludziom broń, a irackie magazyny pełne środków wybuchowych pilnowaliśmy, hehe, pilnie. OK.

   Potem współpracowaliśmy z nowotworzoną władzą iracką. OK.  Potem nowe siły bezpieczeństwa zaprzęgliśmy do pilnowania potężnych składów środków wybuchowych. OK. 

   Irakijczycy tak to pilnowali, że jakaś nieokreślona ilość TON tych środków wybuchowych zniknęła. Teraz te TONY środków wybuchowych są skutecznie wykorzystywane przeciwko nam i naszym sojusznikom.

   Kto jest za to odpowiedzialny?

21:38, worldpl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 października 2004
Obiecują, chwalą Polskę

"...Jeśli zostanę wybrany, USA powrócą do tradycyjnej współpracy z sojusznikami w NATO. Spoczywa na nas obowiązek utrzymania tego Sojuszu, który tak dobrze przysłużył się Europie i Ameryce w ostatnim półwieczu. Świat pragnie Ameryki, która nie tylko przewodzi, ale także słucha. Ameryki, która wzbudza szacunek, a nie tylko lęk..."  ( tak wg. tłumaczenia www.gazeta.pl )

  Ładnie brzmi, widać kiełbaska wyborcza sprzedaje się nieźle. Ale myślę, że te powyższe zdania są najważniejsze.

  Robiłem sobie dużo nadziei w 2003 roku. Polska i USA, razem w Iraku. Sojusz, współpraca, samoloty i komandosi. Taka zwykła codzienność mających nadejść wydarzeń zmieniła moje podejście.

  Już nie chcę, byśmy byli "specjalnym przyjacielem" USA. Lepiej by te Stany po prostu siedziały tu w Europie i pilnowały europejskie autodestrukcyjne zapędy. Bo póki co, to Bush się murem odgradza od Europy. Mury nie załatwią sprawy.

00:09, worldpl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 października 2004
10000 prawników - naprawdę

   Tak jest, Kerry (przeciwnik Busha w wyborach), ma po swojej stronie armię 10 tysięcy prawników. Wkrótce rozlokuje ich w całych Stanach Zjednoczonych. 10 tysięcy prawników ma zapewnić sprawiedliwy, haha, przebieg wyborów prezydenckich, które odbędą się na początku listopada.

    10 tysięcy prawników. Interesujące, nieprawdaż? Przecież to jest regularna armia! Ale mało Wam? No to co powiecie o "siłach szybkiego reagowania"? Co powiecie o prawnikach-komandosach? Nierealne? Realne w Ameryce! Stworzono SZEŚĆ SAMODZIELNYCH ZESPOŁÓW. Każdy zespół, to pluton najtwardszych i najzdolniejszych prawników, speców od mediów i aktywistów. Zespoły te, tak jak prawdziwe jednostki specjalne, mają do dyspozycji prywatne odrzutowce - i w każdej chwili mogą rozpocząć operacje prawnicze w dowolnym miejscu w Ameryce.

    Jeżeli jednak ktoś pomyślał, że Bush będzie tu chłopcem do bicia - to sie BARDZO MYLI. Buszowskie armie zaciężnych armii prawników, "niezależnych dziennikarzy" i młodych aktywistów, także gotowe są na wszystko. Będzie ciekawie.

http://news.independent.co.uk/world/americas/story.jsp?story=574864

19:05, worldpl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 października 2004
Kogo sobie sklonujemy dzisiaj?

    Walka o zabawę z komórkami macieżystymi nabiera rozpędu. Czytam i dziwie się, że doszło do sporu między Stanami Zjednoczonymi, a Wielką Brytanią. Spór dotyczy "wykorzystania komórek macieżystych".

   No dobrze, może nie chodzi jeszcze o klonowanie ludzi, ale nie wygłupiajmy się. Wiadomo, że droga od "medycznego wykorzystania komórek macieżystych" do klonowania ludzi jest bardzo krótka. To tak jakby ktoś usiłował mi wmówić, że zwolennikom zalegalizowania konkubinatu nie chodzi i o korzyść podatkową. Albo to tak, jakby ktoś chciał mi wmówić, że zwolennikom "małżeństw osób tej samej płci" nie chodzi wcale o adopcję dzieci. Ha ha ha ha.

    A to już inna sprawa - czy się godzimy na klonowanie, czy nie. Administracja Busha mówi, że się nie godzimy. Anglicy jednak mówią, że się godzimy. W zasadzie to już mam mętlik w głowie. Trudna sprawa. Ale mimo wszystko jestem za klonowaniem.

   Sklonowałbym 10 razy Jacka Krzynówka.

23:00, worldpl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 października 2004
Polityk kłamie czy nie mówi prawdy?

   Tego typu dylemat filozoficzny zdaje się królować ostatnio w USA. Chodzi o Busha. Bush wielokrotnie stwierdzał, że w Iraku WRÓG przygotowuje się do napaści nuklearno-chemiczno-biologicznej. Napadać miał, nie wiadomo na kogo - prawdopodobnie "na nas". I prawdopodobnie niedługo. Irak miał produkować i gromadzić potężne zasoby broni masowej zagłady...

    Okazało się, że nie było to prawdą. Hmmm... No to mamy problem. Ktoś coś mówi, okazuje się, że mówi coś nieprawdziwego... Kłamie?

     Nie wiem. No przecież miał na biurku dokumenty stwierdzające jakieś prawdopodobieństwo czegoś - na temat jakiś broni masowej zagłady. No więc sobie wybiórczo przeanalizował te dokumenty, stwierdził co i jak ma być i ruszył na wojnę. A my poszliśmy za nim. Ale co z tym kłamstwem? Co teraz? Jak ocenić poprzednie wystąpienia? Mylił się po prostu? Mijał się z prawdą? Może nie kłamał ale tylko niewinnie, nieświadomie mijał się z prawdą?

    A jaka to różnica?

19:07, worldpl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 października 2004
Polityczno-ekonomiczny flashmob zaczyna działać?

  Nie lubisz wielkiego, bogatego koncernu? Chcesz mu dokopać? Jak? Odpowiedź banalna - przestać kupować produkty tego koncernu. Namówić przyjaciół, by także przestali kupować. Nie lubisz jakiejś restauracji? Nie chodź tam. Postaraj się, by znajomi też nie chcieli chodzić. A może możesz więcej?

   Świetny przykład zmasowanej akcji można zauwazyć w USA. Jest tam taki wielki koncern Sinclair. To koncern telewizyjny, coś w stylu Polsatu albo ITI (TVN). Tylko że te polskie odpowiedniki to takie małe żuczki przy potędze Sinclair. Amerykański koncern praktycznie steruje dziesiątkami różnych mediów w całej Ameryce. Jak Sinclair wykorzystuje swoją siłę?

   Zbliżają się wybory, a że Sinclair mocno popiera Bush'a, to postanowił coś dla niego zrobić. Postanowił wyświetlić film-paszkwilek na temat przeciwnika Busha w wyborach - Kerry'ego, podobny do filmu, jaki kiedyś TVP wyświetliła na temat Kaczyńskiego. Tylko że film TVP wzbudził conajwyżej ciche zawodzenie opozycji. W USA jest inaczej.  

   Na wieść o tym, żę potężna stacja ma zamiar mocno dołożyć Kerry'emu, momentalnie - poprzez internet - zebrano tysiące młodych fanatycznych aktywistów. Nagle zwołano tysiące ludzi, którzy zaczeli wysyłać do odpowiednich władz oficjalne skargi o łamaniu prawa przez Sinclair. Przekonano ogromną ilość reklamodawców, by ci przestali kupować czas antenowy w Sinclair. Zniechęcono ogromą ilość ludzi do oglądania stacji związanych z Sinclair.

   Mało tego - nawet zachęcono masę ludzi, by dzwonili do swoich maklerów. Maklerzy mieli otrzymywać instrukcje, by naprędce sprzedawać akcje Sinclair i inwestować w co innego.

   Czy wyobrażacie sobie, jak ciekawe efekty mogła mieć taka akcja? Akcje sprzedawane = ceny akcji spadają, reklamodawcy odchodzą = straty ogromnych środków finansowych przez Sinclair, zmniejszająca się oglądalność. A może nawet jakaś akcja ze strony FCC, czyli amerykańskiego odpowiednika Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Na razie FCC siedzi cicho, ale akcja aktywistów trwa nadal.

   Tak mnie ciekawi, czy i w Polsce internet jest już na tyle silny, by zagrozić choć trochę wielkim koncernom, stacjom telewizyjnym, czy jakikolwiek innym cwaniakom, którzy czują się nietykalni, ponieważ są bogaci. 

   Adres do CNN na temat ekonomicznych skutków zabawy w politkę przez spółki giełdowe, takie jak Sinclair.

 http://money.cnn.com/2004/10/18/news/midcaps/sinclair_kerry/

17:29, worldpl
Link Dodaj komentarz »
Jesteśmy bardzo bezpieczni!

  Jestem ciekaw Waszych reakcji na naszą polską polityke obronną i politykę bezpieczeństwa...   Dla obrony i bezpieczeństwa tłuczemy się w odległym Iraku z lokalnymi partyzantami.   Dla obrony i bezpieczeństwa tracimy tam ludzi.   Dla obrony i bezpieczeństwa chcemy poczynić zmiany w prawie, by wreszcie GROM mógł działać legalnie w Polsce, gdy przyjdzie potrzeba (teraz nie może, bo to jednostka wojskowa, a wojsko nie może sobie ot tak strzelać do cywli, złych czy dobrych, nieistotne).

  A ja - gdy jeżdzę komunikacją miejską w Warszawie ciągle zastanawiam się, czy to straszenie terroryzmem nie ma w sobie nuty prawdy. Czuję się coraz bardziej niepewnie. I czy to ma być bezpieczeństwo?   No - w pewnym sensie tak. Już zupełnie nie obawiam się bandytów, skinów, narkomanów i złodzei. Kto by się przejmował nimi w obecnej sytuacji???

17:26, worldpl
Link Dodaj komentarz »
Polska Polityka Globalna, ha ha ha

    Podobno na jakiejs litewskiej stronie internetowej lider terrorystow czeczenskich Basajew przyznał się do ataku na szkolę. I do zrzucenia dwóch samolotów. I do paru innych rzeczy. Zaraz w polskiej paranoicznej świadomości pojawiły się głosy, że być może to fałszywka, być może Basajew jest podstawiony przez Rosjan, a może jeszcze przywiozło go UFO? Owszem, możemy dyskutować, kto zaatakował szkołę. Niektórzy twierdzą, że był Murzyn. Arab też. Świetnie. Może też byli podstawieni? A może jednak UFO?

    To jedna kwestia. Czeczenia to inna kwestia. Chociaż nie wiem. Jak kilkaset lat temu ukraińscy chłopi chcieli się od nas kiedyś odzielić to myśmy ich krwią i żelazem edukowali, nie bacząc nawet na to, że nam północną część kraju potężni sąsiedzi łupli. I tu nie chodzi o to kto ma rację. Raczej trzeba się zastanowić czy rzeczywiście chcemy jako garstka nielicznych na świecie tłuc się z Rosją. Za ideały. Po raz kolejny. Ja wolałbym zająć się swoimi-polskimi sprawami. Jest ich aż nadto.

17:25, worldpl
Link Dodaj komentarz »
Mimo, że nie chcesz być socjalistą... To tak Cię będą nazywać. Bo...
Znowu slysze zdenerwowanego PSK (przedstawiciela klasy sredniej), ktory skarzy sie, ze panstwo nie powinno zabierac pracujacym ludzi pieniedzy. Ze kazdy powinien zyc za swoje. Ze socjalizm i podatki to ZLO wcielone. W pewnym sensie ma racje. Jego argumenty sa mocne i teoretycznie przekonywujace. Tylko nie wiem, czy przekonac moga kazdego. W swiecie bez pomocy socjalnej, bez zasilkow dla bezrobotnych... byloby... niebezpiecznie. Malo kto na to zwraca uwage, nieprawdaz? Mowi sie "wez sie do roboty, bezrobotny leniu!". Ale nie mysli sie o tym, ze niezaleznie od takich nawolywan, w Polsce BEDA darmozjady. BEDA bezrobotni i BEDA falszywi rencisci. Jeszcze dlugo. I nikt nie pozwoli takiemu PSK ich wszystkich zagazowac. Miliony darmozjadow to realny i prawdziwy problem. Wyobrazmy sobie tak sytuacje. Nie podobaja sie nam darmozjady na zasilku. OK. Dzis zabierzemy im zasilki. OK. Co sie stanie jutro? Wymra z glodu? Wyemigruja do USA? Oj, biedny glupi PSK. Nie wie ten przedstawiciel klasy sredniej, ze ten bezrobotny, ktoremu zabierze sie zasilek... zdobedzie pieniadze inaczej. Jak? Proste. Pojdzie krasc lub zabijac za pieniadze. Nie wiem czy panu PSK podoba sie swiat, w ktorym pare milionow bezrobotnych, pozbawionych pomocy socjalnej, zyje ze zlodziejstwa i morderstwa. Ciekawe jak czulby sie pan PSK, gdyby obskoczyla go taka zgraja wyglodzonych bezrobotnych i zatlukla na smierc za 10 zl - na piwo. Ciekawe, jak czuulyby sie dzieci PSK, ktore bylyby ofiarami tych bezrobotnych darmozjadow, ktorych pan PSK chce doprowadzic do ostatecznosci... Nie wiem co z tym problem zrobic. Zadecydujcie sami. Darmozjady nie znikna, a jak zabierze sie im srodki pomocy socjalnej, zaczna krasc i zabijac. Wiecie co? To mi juz bardziej odpowiada swiat, w ktorym darmozjady pija pod sklepem wino - za swoj legalny zasilek. Oby tylko siedzieli cicho i nie przeszkadzali. Owszem, ktos powie, ze mozna im zabrac kase, a potem postawic obok nich policjanta. Takiego policjanta, ktory bedzie 24 godziny na dobe pilnowal, by nie zaczeli krasc. Obawiam sie jednak, ze takie pilnowanie kosztowaloby wiecej niz kosztuje Polske jakas kuroniowka dla byle darmozjada.
17:24, worldpl
Link Dodaj komentarz »
Irak. Znowu. Ale sie czepiają?

   Niedawno na rynku amerykanskim ukazala sie ksiazka Seymoura Hersha - dziennikarza, ktory byl glowna postacia odpowiedzialna za ujawnienie skandalu zwiazanego torturowaniem Irakijczykow przez zolnierzy ameryknskich w irakijskim wiezieniu. W ramach promocji ksiazki,dziennkiarz udzielil wywiadu dla National Public Radio (to radio to chyba taki amerykanski odpowiednik polskiej radiowej Jedynki). Wywiad byl ciekawy, Hersh dla przykladu przypominal, ze zolnierze nieprzypadkowo zdecydowali sie na fotografowanie nagich wiezniow. W swiecie islamu fotografowanie nagiego mezczyzny to najgorsze ponizenie. Obecnosc przy tym kobiety (widocznej na zdjeciach), czyni to ponizenie jeszcze straszniejszym. W czasie dyskusji pojawil sie watek oceny dlugofalowych konsekwencji stosowania tortur.

  Hersh opowiedzial o swoim przyjacielu, Izraelczyku, bylym komandosie z izraelskich sil specjalnych. Komandos ten powiedzial Hirshowi, ze nienawidzi Arabow, od 50 lat zabijal Arabow. Jednak ani on, ani tez inni wywiadowcy izraelscy, nigdy nie posuneliby sie do tego, co robili amerykanscy zolnierze. Dlaczego? Bo wiedzieli, ze kiedys "z tymi swoimi Arabami" beda chcieli zyc w pokoju. A bawiac sie tak, jak bawili zie zolnierze amerykanscy w z irakijskimi wiezniami, wzajemna nienawisc pozostanie na cale dekady.

17:23, worldpl
Link Dodaj komentarz »
Ceny ropy w gore. Dobrze czy zle?
Slysze krzyk rozpaczy niejednego biznesmena na informacje o rosnacych cenach barylek ropy. Jakos sie nie przejmuje. Pojdzie w gore cena benzyny? Moze. Moze bede mniej jezdzil. Niech sobie wiecej jezdza Chinczycy, ktorych chlonna i szybko rozwijajaca sie gospodarka ssie ogromne ilosci ropy - a przez to winduje w gore ceny ropy. No i co? No i nic. Gdy ladny kawalek czasu temu kraje produkujce rope (glownie arabskie) zebraly sie w ramach OPEC i postnowily dyktowac ceny., gospodrki zachodnie musialy sie po prostu dostosowac. Byla mozliwosc zmniejszenia zuzycia ropy, mozna bylo wyprodukowac samochody palace mniej benzyny, mozna bylo szukac ratunku w energii jadrowej... Dzis znow nam milo i wygodnie. Ropy na rynku dosyc... ale wiemy, ze kiedys ropa sie skonczy. Moze wielki kop w cztery litery zacheci nasza cywilizacje do szukania nowych zrodel energii.
17:22, worldpl
Link Dodaj komentarz »