Serwis negatywny. Krytyka tego co brzydkie, głupie i wredne. Wskazówki co robić, by było Ci lepiej.
Kategorie: Wszystkie | ! SPIS TREŚCI ! | Czytelnicy nadesłali | Film | Ludzie i Ludziska | Media | Miasto i Społeczeństwo | Muzyka | Polityka
RSS
poniedziałek, 14 lipca 2008
Niebezpieczny transport drogowy
Obyscie szczesliwie dojechali, a Wasze autobusy mialy sprawne hamulce. Bo nie zawsze maja. Fatalny wyjazd rodzinnej robotniczej wycieczki do Bulgarii jest dobrym przykladem starej prawdy, ze szczescie od tragedii oddziela cienkie ostrze noza. Oczywiscie, mam nadzieje, ze nikt nie kupi wersji wedlug ktorej autobus zjechal do rowu, bowiem kierowca chcial zapalic swiatlo. Ze niby puscil kierownice i nagle mu sie wymsknela. Jak te zolwie myk myk uciekajace anemikowi.
sobota, 28 czerwca 2008
VBlog Korwina Mikke
Zauwazylem, ze Korwin Mikke umieszcza od kilku miesiecy wpisy na video blogu na youtube. Bardzo sluszne dzialanie, kto ma silne parcie na szklo, czyli nieodparta potrzebe bycia gwiazda telewizyjna, powinien realizowac swoje zapedy w internecie. Za darmo. Jak bedzie mowil fajne rzecze, a JKM zazwyczaj mowi fajne rzeczy, to wiele ludzi go obejrzy. Nie wszystko musi byc prawda, ale Janusz fajnie gada.
piątek, 06 czerwca 2008
Nagape.pl

Teraz plus za pomysłowość. W Poznaniu powstał serwis nagape.pl . Serwis ten stanowi szczególną odmianę serwisu społecznościowoego, polegającego na tym, że podróżujący komunikacją miejską informują się smsai, gdzie kontroler sprawdza bilety. Tym samym podróżni mogą wcześniej dowiedzieć się, że na danej linii grasuje krwiożerczy kanar ;)

W zasadzie nie ma się czego przyczepić. W końcu można sobie przekazywać informację. Tramwajarzom trudno byłoby wykazać wyrządzenie wymiernej szkody, by ścigać za nią dostawców i użytkowników niniejszego serwisu.

Oto przyszłość web2.0, wszechpołączenie i wszechwiedza ;) 

niedziela, 18 maja 2008
IPhone w Polsce
Orange oficjalnie zapowiedziało, ze IPhone będzie dostępny w jego sieci. Jesteście zachwyceni? Mam nadzieje, ze nie. Średni i bardzo drogi telefon będzie powodem do szpanu jeszcze większego niż obecnie, bo obecnie można mieć Iphona z allegro za 1500zl, ale panny na dyskotece jeszcze nie wiedza ze Iphon jest zajebisty. Potrzeba reklamy. A ja Wam polecam cos w stylu SE P1i albo Nokii E61.
poniedziałek, 01 stycznia 2007
Nożownicy na Nowy Rok
"...Sześć osób trafiło do zakopiańskiego szpitala z ciężkimi obrażeniami od ugodzenia nożem. Grupa młodych mężczyzn padła ofiarą dwóch napastników, którzy zaatakowali ich w tłumie witającym Nowy Rok na stoku Gubałówki w Zakopanem - podała miejscowa policja..." - gazeta.pl

A miał być taki miły wieczór, a tutaj noże poszły w ruch. To tak ku pamięci dla tych wszystkich, którzy pamiętali o następnym drinku, a nie pamiętali o pilnowaniu swoich rzeczy, skradzionych lub zgubionych.

I pozdrowienia dla chłopaka, któremu ktoś ukradł telefon, no więc kolega z oskarżeniami i prawie z pięściami rzucił się na mnie, "bo byłem najbliżej". Nerwowy chłopak. Jakbym był tak nerwowy jak on to by się zrobiła wiejska dyskoteka.

środa, 29 listopada 2006
Mgliście to widać
Lotniska stoją, opóźnienia się przedłużają, a nastrój blednie. Kto by pomyślał, że tak atrakcyjna wizualnie mgła z czasem będzie tak męcząca. Do tego zimno i wietrznie, jak po jakiejś katastrofie nuklearnej.
wtorek, 31 października 2006
Menel w metrze i Wielka Plotka
Metro Dworzec Gdanski, wsiadam sobie beztrosko, gdy pociag rusza, mam sygnal w komorce, ze przyszedl sms. Czytam:
Nie wychodz na zewnatrz, nie jedz metrem, szpitale w mobilizacji, net szaleje. Atak Sarinem (gaz bojowy) albo awaria reaktora w Swierku.
Podnosze wzrok... Menel. Obok drugi, nagle jeden z meneli pochyla sie, a z jego ust i nozdrzy zaczyna sie lac struga zolci i krwi. No to koniec. Uciekam na drugi koniec wagonika. Widze ludzi, oni jeszcze nie znaja najnowszych wiadomosci, nie wiedza ze wlasnie widza pierwsza ofiare ataku... Oni będą nastepni, ja tez... Oddycham ciezko... I...Nic mi sie nie stalo, wiec chyba nic nam nie grozilo, a menel był po prostu zygajacym gdzie popadnie menelem.
środa, 18 października 2006
Nocne autobusy
Och, jaki wdzięczny temat! Przecież wszyscy wiedzieli, co się dzieje w warszawskich nocnikach. Nikt nie robił nic. Dziś można sobie poczytać, co mają do powiedzenia sami kierowcy, którzy panicznie boją się ingerować w nocnikowe awantury. Takie awantury i dla kierowcy mogą skończyć się tragicznie.
"...Kiedy półtora roku temu w Międzylesiu na pętli 610 pobito jednego z kierowców (trafił do szpitala, jest na rencie), policja zorganizowała szkolenie dla kierujących nocnymi. - Dowiedzieliśmy się, żeby zamiast noży i kijów bejsbolowych wozić w kabinie części autobusu, np. kawałek poręczy. Bo będzie można się wtedy w sądzie wybronić - opowiada Marek. Chodzi o to, ze w sytuacji zagrożenia człowiek chwyta to, co ma pod ręką. Kierowca może mieć w kabinie część autobusu, ale jeśli ma nóż, oznacza to, że wcześniej myślał o bójce.

Co na to kierowcy? - Kiedyś były mafie autobusowe. Banda utrzymywała porządek w autobusie w zamian za to, że kierowca przymykał oko na kradzieże. Tylko wtedy był porządek - kwituje pan Bogdan..." - gazeta.pl

Jakaś koncepcja rozwiązania problemu? Wspomniano o kamerach, o ochroniarzach pilnującch przewozu osób... Tylko po co. Przecież od bezpieczeństwa jest policja, a nie prywatna ochrona. Dlaczego miasto nie ma pieniędzy na normalne funkcjonowanie metropolii... Rozumiem, że nie potrafią upilnować ciemnych zaułków na Pradze... Ale autobusów?

wtorek, 10 października 2006
O takim nerwowym Kamilu

Piętnastoletni Kamil od miesiąca jest w schronisku dla nieletnich. Sąd uznał, że to konieczne "ze względu na wysoki stopień demoralizacji nieletniego. Kamil przeszkadzał na lekcjach: chodził, rozmawiał, przerywał nauczycielom, przeszkadzał innym w nauce.

Rozpoczęto nauczanie indywidualne, ale po jednym semestrze dziadkowie opiekujący się Kamilem zadecydowali, że chłopak powinien wrócić do szkoły. Ot tak.

No i wrócił. Był źle widziany w szkole, był napięy. Docinki wyprowadzały go z równowagi. Wyzywał, kilkukrotnie pobił kolegów. Potem wyzywał i groził nauczycielom. Wreszcie się doigrał i trafił do schroniska dla nieletnich.

Wyszła z tego fajna bajka. Jest występek, jest kara. Tak ładnie działający system. Chcesz dokopać wszystkim, wszyscy dokopią Tobie. Taka bajka z morałem - nie kop się z koniem, albo nie wsadzaj wilka między owce, a słonia do sklepu z porcelaną...

Nie! Okazuje się właśnie, że to wszystko błąd! On bidulek miał ADHD. W gazecie piszą, że popełniono straszliwe nadużycie, tak niedelikatnie postępując z tym młodzianem!

czwartek, 05 października 2006
Zabawy weekendowe protestujących
"...Choć politycy to nie górnicy czy kibice, stołeczna policja przygotowuje się pełną parą do sobotnich manifestacji w stolicy. - Szykujemy się na wojnę - mówi jeden z funkcjonariuszy. Dwa marsze, stacjonarny wiec i sześć małych pikiet ochraniać będzie dwa tysiące funkcjonariuszy, głównie z oddziału prewencji..." - gazeta.pl
Ha, no to będzie mała wojna. Z okazji weekendu, zamiast ostatniego jesiennego pikniku, będzie wycieczka do Warszawy. W ramach wycieczki przyjezdni zobaczą Sejm i kilka gmachów rządowych, może też Ratusz. Ktoś coś pokrzyczy, inny wypije, a jeszcze inny rzuci w policjantów przywiezioną siekierą. Polski weekend ;)

Pytanie, czy idziecie na demonstrację... i na jaką? :)
Nagrywanie i donosicielstwo
"Wiedzieliśmy, że nasz nauczyciel przeklina, gdy jest zdenerwowany. Nagraliśmy go więc w takiej sytuacji na wycieczce" - dzieli się swoimi doświadczeniami Łukasz. Później film trafia do internetu, kompromitując nauczyciela - onet.pl
Spójrzcie, tak powstała nowa świecka tradycja, czyli ogólnopolskie nagrywanie wszystkich i wszędzie, a następnie publikowanie tych nagrań w internecie. Przypomina to czasy zamierzchłej komuny, kiedy to najbardziej sprzedajni podsłuchiwali, by chwilę później donosić. Obecnie się nie donosi. Obecnie się nagrywa i publikuje w mediach, lub w internecie. Brawo, TVN.
środa, 04 października 2006
Tramwaje niewygodne

Jak donosił niedawno blog Warszawska Komunikacja, decydenci z tutejszego MPK mają dla nas dwie niespodzianki :-)

Nam natomiast wiele do myślenia dała informacja o tego, że nowe wysokopodłogowe tramwaje nie będą miały klimatyzacji. Skoro nie będą klimatyzowane, to warto, żeby miały przynajmniej duże otwierane oknienka, dzięki którym w upalne letnie dni ludzie się nie uduszą. Tymczasem okna są małe co widać na zdjęciu przedstawiającym pierwszy budowany obecnie skład.

Uwielbiamy te malutkie okienka w nieklimatyzowanych niskopodłogowych warszawskich autobusach. To dzięki nim, latem można osiągnąć temperaturę wewnątrz pojazdu sięgającą 40 stopni Celsjusza. To dzięki nim dowiadujemy się, że Polacy jednak się nie myją, a nawet jak się myją, to już deodorantów nie używają. Ale to nie koniec :-) Po co mają być niskopodłogowe. Niskopodłogowe to już są autobusy, no nie?! Nowe tramwaje (na kilkadziesiąt lat) będą wysokopodłogowe. Kolejne kilkadziesiąt lat przyjemności przy wsiadaniu - dla sprawnych zdrowa wspinaczkach, a dla niepełnosprawnych... może trampolina?

wtorek, 03 października 2006
Przyjemności studiowania

Wielkie bitwy czekają studentów i studentki UJ, którzy myślą, że studiowanie polega jedynie na uczeniu się... Niestety studiowanie to walka, lawirowanie pomiędzy bezsensem zwyczajów i rozwiązań organizacyjnych przyjętych na uczelni...

Październikowy szturm studentów na Uniwersytet Jagielloński. Niektórzy z zapisujących się na seminaria nocują na korytarzach - Ja od 5 rano, koleżanka od 1 w nocy, a tamta od wczorajszego popołudnia - mówi jedna z czekających w kolejce po zapis na seminarium magisterskie studentek Wydziału Polonistyki - gazeta.pl

Niewiele lepiej jest na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie wprowadzono super nowoczesny system informatyczny. Ciekawe jak się sprawdza. Spytajcie studentów.

wtorek, 26 września 2006
Warszawska dzicz

Przybyłem do Warszawy z weekendowej podróży. Przywitała mnie fala brzydkich ludzi, pędzący podróżni wpadali na siebie, jedna z kobiet wtoczyła się wprost pod kółka mojej wielkiej podróżnej torby. W metrze zostałem zaatakowany przez dwie bandy chrześcijańskich wycieczek, potem podbiegł kontroler biletów... Stolica.

Miejska dżungla ma się dobrze.

piątek, 15 września 2006
Który blog jest blogiem wariata?
Kimveer Gill"...Do tragedii doszło w środę w Dawson College w centrum miasta. Mężczyzna wszedł do budynku i zaczął strzelać na oślep w kafeterii. - Był ubrany w czarny płaszcz i strzelał z pistoletu we wszystkich kierunkach - opowiadała dziennikarzom 17-letnia studentka..." - gazeta.pl

Kimveer Gill miał swój profil na społecznościach internetowych, miał swojego bloga, robił sobie ładne zdjęcia. Potem poszedł zabijać. Wedle wpisów na blogu miał "żyć szybko, umrzeć młodo i pozostawić po sobie zmasakrowane ciało".

Czytacie te blogi, często głupie lub straszne. Traktujecie je jak nierealne, wirtualne twory. A za tymi blogami są prawdziwi ludzie. Może wystarczyło Kimveerowi napisać w komentarzu, by się puknął w czoło, zamiast pukać niewinne osoby w szkole.

środa, 13 września 2006
Duży mur nas odgradza od świata
"...Kiedy przeczytałem w "Gazecie" o zamknięciu osiedla przez nieznanych sprawców, to się roześmiałem. To bardzo zabawna akcja i w pełni ją popieram. Mam nadzieję, że ona uświadomi społeczeństwu nonsensowność grodzenia. Takie zabezpieczenie jest czysto iluzoryczne. Mieszkańcy za płotem czują się lepsi, bo odgrodzili się od "pospólstwa". To jakaś chora ambicja - uważa prof. Bohdan Jałowiecki, socjolog miasta..." - gazeta.pl
Nocą pojawiają się niecni alterglobaliści, wykorzystując wart 10 zł łańcuch i kłódkę, pieczętują bramy strzeżonych osiedli. Koniec. Nie ma wyjścia. Podział zostaje podtrzymany. Nie można wyjechać z osiedla. Luksusowe wozy stają przed bramą. Robi się mały korek. Zza kierownicy wyskakują znerwicowane garsonki lub krawaciki. Solidnie opieprzony ochroniarz szuka w przerażeniu piłki do metalu. Ojej. Ktoś się jeszcze spóźni.
wtorek, 12 września 2006
Pies pogryzł babcię
"... 80-letnia kobieta została dotkliwie pogryziona przez psa w miejscowości Jaślików (Lubelskie). Agresywny owczarek alzacki zaatakował też córkę kobiety oraz załogę karetki pogotowia, która przyjechała udzielić pomocy poszkodowanej. Pies został zastrzelony - poinformowała we wtorek policja..." - gazeta.pl

Już strach i nieelegancko (?) jest przypomnieć, że pies "znajdował się w gospodarstwie". Ale spoko, odstrzeli się i po sprawie. Bum bum, jesteś psie martwy. Sto lat niech żyje nam babcia!

Ciekawe jak się tym psem zajmowała. Stosunek ludzi na wsi do zwierząt jest dość dobrze znany. Nic nie mówię, ręce opadają.

sobota, 26 sierpnia 2006
Futbolowa korupcja

"...Mirosław D., trener piłkarzy Górnika Polkowice, to pierwszy szkoleniowiec podejrzany o kupowanie meczów. Do prokuratury zgłosił się sam. Został zatrzymany, bo kłamał..." - gazeta.pl

Historia rozwija się odpowiednio dramatycznie, a niejasne powiązania zataczają coraz szersze kręgi. Przecież nie tajemnicą był stan polskiej piłki. Po prostu nadszedł czas wielkiej miotły, która sprawnym ruchem zamiata stadiony. I co, nie podoba się IV Rzeczpospolita?

wtorek, 15 sierpnia 2006
Nowoczesny feudalizm
"...Wykwintne życie w kredycie. Szamoczą się z kredytami. Ale gdyby nie kredyt, nie mieliby nic. Połowa pensji na kredyt. (...) Bank, rozpatrując nasz wniosek, dostaje w tabelce (wszelkie dane). Figurują tam wszelkie zmiany warunków umowy, zawieszenia spłat. Są też dane o wszystkich złożonych wnioskach kredytowych i decyzjach banków w tych sprawach. Jeśli trzy odmówiły ci pożyczki, czwarty zastanowi się, dlaczego. Niżej to samo o kredytach już spłaconych. W bazach danych zarejestrowanych jest 14 mln obywateli. Rozpatrując wniosek kredytowy, bank ma też dostęp do danych Biura Informacji Gospodarczej (BIG). Zalegasz za komórkę? Nie płacisz za prąd? W trzech wnioskach zaświadczenia z trzech różnych miejsc pracy? Mamy cię, bratku! Nie miej też złudzeń, że w razie wątpliwości bank nie przejrzy wydatków z karty. Gdzie? Za co płaciłeś?..." - gazeta.pl

Wiedzą o nas wszystko, prześwietlają młodych, zdolnych, pracowitych. Zaglądają w zęby, sprawdzają podkowy. Ten będzie długo i dobrze pracował. Temu damy domek, niech pracuje dla nas do końca życia i spłaca. Związują kredytem na wiele lat.

Kredyt daje wolność, mówią młodzi ludzie. Pozwala na zdobycie wszystkiego, co nieosiągalne bez kredytu. Ale ta 'wolność' ma sporo z niewoli. Bo bank nie odpuści. Kończą się radosne czasy lawirowania między komornikami. Matrix powolutku zamyka wszelkie drogi ucieczki.

Wybór raz podjęty oznacza konieczność brnięcia w system kredytów. Ten system zaplanowały mądre głowy, zaplanowały tak, by jak najwięcej zeskrobać z człowieka. Najlepiej niewidzialnie, po trochu, w długim okresie czasu. Do czego to prowadzi? Do sytuacji, w której młoda osoba godzi się na to, by 10, 20, 30, lub 40% jego kreatywnych zdolności karmiło instytucje finansowe. W zamian za protekcję, stalowego rumaka, ziemię i mieszkanko. Składacie już ślubowanie?

wtorek, 25 lipca 2006
Upał!
Powoli zaczynam rozumieć południowe ludy Europy, rozumiem ludy afrykańskie. Nazywa się je leniwymi, no ale komu się chce pracować w takim klimacie?

Owszem, niektórzy muszą, ale pomijając sytuacje przymusowe, jakże pracować z własnej woli w obecnej sytuacji pogodowej?

Każdy ruch grozi falami gorąca, poceniem się i wrażeniem nadchodzącego omdlenia. Może to przesadna reakcja, może ludzkie ciało więcej zniesie. Ale przecież ci ludzie chcą żyć, a nie wytężać się do granic wytrzymałości fizycznej.
poniedziałek, 17 lipca 2006
Śmietnisko
"...Według Krajowej Izby Gospodarczej miesięcznie do Polski sprowadza się legalnymi i nielegalnymi kanałami 50-100 tys. ton odpadów komunalnych. W tym czasie nasze rodzime śmieci zalegają na wysypiskach..." - gazeta.pl
Co jest, kurde, nie potrafimy nawet wyprodukować własnych śmieci. Informacje docierające do typowego zjadacza chleba są niespójne. Trochę nieelegancko babrać się w śmieciach informacji, ale... spójrzcie:
Z jednej strony obowiązek segregacji śmieci, zróżnicowanie cen odbioru śmieci segregowanych i niesegregowanych. Widoczna już niekiedy na ulicach polskich miast praca "mrówek", czyli pracowników segregujących śmieci...
...A z drugiej strony informacja o masowym sprowadzaniu do Polski segregowanych śmieci, które mają być przetwarzane przez polskie zakłady utylizacji śmieci. To jak jest?
niedziela, 04 czerwca 2006
U nas zimno, a w Japonii
...Japoński rząd po raz drugi prowadzi "kampanię bezkrawatową". Członkowie gabinetu promują nieformalny styl ubierania się do pracy, pokazując się publicznie bez marynarek i krawatów...
Aż oniemiałem. Czyżby tak porządna i sztywna Japonia, pragnęła wysunąć się na czoło walki z biurowym sztywniactwem międzynarodowych korporacji? Przez chwilę już widziałem oczyma wyobraźni te zastępy Japończyków bięgnących w kimonie do pracy (czy jak to oni nazywają).
"...Ma to ułatwić przetrwanie letnich upałów. Zachętom do nieformalnego ubierania się towarzyszy bowiem postulat, aby biurowe klimatyzatory ustawiać na wyższe temperatury. Kampania ma na celu zmniejszenia energii zużywanej przez klimatyzatory..." - gazeta.pl
Czyli po staremu. Niby buntowniczo, niby wbrew stereotypom, ale wszystko jakoś wróci do normy. A może będzie gorzej, bo i dziś słyszymy o przypadkach "karoshi" - śmierci z przepracowania. Jeżeli biedaczkom podgrzejemy atmosferę, będą padać jak małe muszki. A pamiętajcie, Japończycy. Nie ma Was tak dużo, jak Chińczyków.
niedziela, 28 maja 2006
Wiatr, zimno i chłód
Kiedy wreszcie papież zdecydował się na pielgrzymkę do Polski, przywitały go gorące serca i bardzo zimne warunki pogodowe. Deszcz, zimno, wiatr i chłód przymroziły pielgrzymów podczas wielkich religijnych masówek. Trochę szkoda, bo choć taki Małysz ma w zwyczaju narażać swoich kibiców na zamarznięcie, to jednak papież chyba potrzebuje cieplejszego klimatu. Majówki. Majowki trochę zabrakło.

Dlaczego marudzę? Bo w takich Chinach jest lepiej. Gdy tam były chmury i deszcz, to samoloty rozgoniły niepogodę, metodą siłowo-naukową.
sobota, 06 maja 2006
Polysz byznes
"...Największym zaskoczeniem dla autorów raportu było to, że aż 28 proc. pracowników polskich film gotowa jest załatwiać interesy w... klubach go-go i agencjach towarzyskich. W Europie Zachodniej trzykrotnie mniej pracowników dopuszcza taką możliwość. Akceptowanie w Polsce takich zachowań wynika z "kultury" robienia interesów. Rozrywka i suto zakrapiane kolacje były jednym z istotnych elementów towarzyszących rozmowom biznesowym..." - gazeta.pl
Cóż to za rozmowy biznesowe. Stachu klepie po plecach Henia, a Heniu Stacha. Potem dogadują się jak ma być rozpisany przetarg, gdzie pojadą na wakacje, komu posmarować, kto zje największą kiełbachę, od kogo dostać kredyt po koleżeńsku, jakie wino otworzyć, kto będzie polecony do rozmów z Chińczykami.

Żenujące. Tego typu biznesmeni nie mają prawa bytu w zdrowej gospodarce. Na ciężkim wspólnotowym rynku będą żywcem zjedzeni przez duże koncerny, gdzie liczą się wielkie pieniądze, a nie wino w restauracji czy parówa z grilla. I bardzo dobrze.
niedziela, 30 kwietnia 2006
Wywalanie LeMa i innych
"...Dziś kamienicę przy ul. Freta opuszczą sąsiedzi klubu Le Madame: galeria Ona i salonik prasowy. (...) Właściciele klubu i sąsiednich lokali nie mieli umów z miastem. Zakład Gospodarowania Nieruchomościami nie wystawiał faktur za korzystanie z pomieszczeń. - Gdy wreszcie wystawiono prawidłowo dokumenty, w jeden dzień zapłaciłem ok. 55 tys. zł - opowiada Zbigniew Krawczyk, współwłaściciel galerii Ona i kawiarni.
Choć właściciele zapłacili miastu żądane kwoty, urzędnicy kazali opuścić lokale..." - gazeta.pl
Wywalenie LeMa to jedna sprawa. Ale tu nie chodzi o politykę. To fascynujące, że w centrum miasta są lokale, które ktoś zajmuje bez umów. W najpiękniejszych zakątkach stolicy można prowadzić działalność nie mając uregulowanej sytuacji prawnej. Pięknie, co?
 
1 , 2 , 3